fbpx

Schowaj dumę do kieszeni – jakkolwiek to brzmi to chcę, żebyś wiedział, że słyszałem to zdanie setki razy w biznesie (Ty też usłyszysz). Słyszałem to od sponsora za każdym razem, gdy przedstawiałem mu głośno mój punkt widzenia i moją opinię o poziomie intelektualnym moich znajomych nie ochoczo decydujących się na współpracę.

Bywałem i czasami jeszcze bywam dość porywczy w ocenach i nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego inni nie chcą zaangażować się, chociażby na próbę w zarabianie dodatkowych pieniędzy, a jednocześnie narzekają na stan swoich finansów. Co więcej, czułem się tym urażony, bo ich reakcje jakby kwestionowały mój rozsądek. „Schowaj dumę do kieszeni” – tak mawiał, a irytowałem się jeszcze bardziej.

To był początek lat 90 tych, realia ekonomiczne były inne niż dzisiaj, pieniądze miały inną wartość, ale ludzie byli tacy sami jak dzisiaj. Ludzie byli, są i będą tacy sami – czyli mający różne cele, różne ambicje, różny poziom napędu wewnętrznego a przede wszystkim różne typy temperamentu. Dzisiaj jest tak samo – jeżeli startujesz w biznesie sieciowym, przejdziesz przez sytuacje, w których i my byliśmy.

Twoje oczekiwania i typowania będą znacząco różnić się od rezultatów, które będziesz uzyskiwać. Będzie dużo niespodzianek, niektóre będą superprzyjemne, inne wkurzą Cię. Ważne jest jedno – zachowaj spokój, nie traktuj tego osobiście, to tylko biznes. Pozostań nadal dumnym człowiekiem, ale na czas akcji schowaj dumę do kieszeni.

Za dumę nie płacą w Network marketingu, płacą za comiesięczny obrót wydarzający się w zbudowanej przez nas organizacji. Dokładniej płacą nam procent z tego obrotu więc im większy obrót, tym więcej kasy na koncie. Ja to akurat doskonale rozumiałem od początku (ten procent), za to kompletnie nie rozumiałem ludzi.

To rozumienie innych było u mnie w fazie niewykształconej można rzec embrionalnej. Niby coś zrozumiałe, ale dokładnie co? – tego już nie wiedziałem. Byłem wówczas prywatnie praktykującym stomatologiem, z kolejką pacjentów, z bezpiecznym (jak mi się wydawało) codziennym przypływem gotówki. Do biznesu sieciowego przyłączyłem się w ciemno kierowany przyjaźnią z moim sponsorem.

Byliśmy kumplami z jednej klasy, razem piliśmy pierwsze piwo, paliliśmy pierwsze papierosy za garażami koło szkoły, do dziś pamiętam jego rodziców, jego babcię, jego motorower Simson. On w latach 80 tych wyemigrował do Australii i w 92 wrócił właśnie z biznesem sieciowym. Pamiętam ten moment, gdy opowiadał mi o network marketingu – i było mi wszystko jedno co to za biznes, ważne było tylko to, że będziemy znowu coś robić razem – przyjaźń to ponad finansowy motyw.

Problemem w działaniu okazało się coś innego – ja byłem przyzwyczajony do tego, że moi pacjenci słuchają mnie i nie dyskutują (kto przy zdrowych zmysłach dyskutuje z dentystą???) a tu nagle prawie każdy chciał mi pokazać, że jest mądrzejszy ode mnie. To nie ma prawa działać to Polska, a nie Zachód, a co z analizą potencjału rynku, a czemu takie niemodne opakowania – takie i inne podobne bzdury słyszałem ciągle i strasznie mnie to irytowało.

Myślałem wtedy: ty cieniasie, ja nie przyjmuję pacjentów żeby mieć czas na spotkanie z Tobą a Ty nie rozumiesz? Co z Tobą nie tak? Mama Cię nie kochała? Kasy masz za dużo? Myślisz, że ja nie sprawdziłem tego biznesu tylko proszę właśnie Ciebie o ekspertyzę? W ogóle myślisz? – oj, jak mnie to negatywnie nakręcało….

Dziś rozumiem mojego kumpla / sponsora i jego słowa o właściwym miejscu dla mojej dumy. I już od dawna nie podchodzę emocjonalnie do rozmów z kandydatami. Pełen luz, którego i Tobie życzę – nie przejmuj się reakcjami ludzi, rób swoje.

Istnieją trzy metody uczenia się biznesów sieciowych – na własnych błędach, na cudzych błędach i na cudzych sukcesach. Ta trzecia jest najlepsza – oszczędza nam niepotrzebnych emocji i pozwala prawidłowo inwestować czas. Lekcja na temat rozmów z kandydatami mówi, że jest raptem kilka wariantów reakcji negatywnych (odrzucenia propozycji) i są one typową zasłoną dymną.

To są dobrze brzmiące zastrzeżenia i wymówki: – nie mam w tej chwili czasu, moi znajomi już są w czymś takim, jak tylko skończę remont kuchni itd. A jakie są prawdziwe przyczyny decyzji odmownej? Co takiego próbują przykryć?

Oto one:

  • Nie zrozumieli propozycji. Ty im powiedziałeś wszystko co wiesz a oni zrozumieli coś innego (co takiego opowiem innym razem).
  • Nie wierzą Ci (wrócimy do tego o czym myślą).
  • Nie wierzą w siebie i swój sukces.
  • Są leniwi.
  • Mają złe doświadczenia z Network Marketingiem.

Sztuką jest umieć to rozpoznać i wyjaśnić sytuację. Odpowiedzieć na prawdziwe obiekcje. Doprowadzić do sytuacji obopólnie korzystnej (win/win). Ale to temat na kolejny post.

Dziś chciałem Ci, żebyś się przygotował. Wyluzuj. Włącz spokój i analizę sytuacyjną. Wyłącz emocje. Jesteś na właściwej drodze. Schowaj dumę do kieszeni. Wygrasz, to tylko kwestia czasu. 🙂