fbpx

Za kilka dni będę dyskutować z rosyjską blogerką na temat różnic pomiędzy rynkiem Rosji i rynkiem Unii Europejskiej. To będzie dyskusja na żywo w przestrzeni Instagramu. Nie będziemy omawiać całego rynku – będziemy zastanawiać się nad różnicami w budowaniu struktur biznesu Network Marketing na wschodzie i zachodzie Europy.

Mam możliwość analizowania tego tematu, ponieważ mam swoje struktury i na Ukrainie i w Rosji, ale też w Polsce, Niemczech czy Anglii. Działam na wschodzie Europy 16 lat, a w środkowej i zachodniej Europie 26 lat. Mam więc możliwość oglądania z bliska i na żywo tak różnych rynków. Wnioski, które nasuwają się, są bardzo interesujące. Przydadzą Ci się już teraz albo w niedalekiej przyszłości.

 

Wprowadzenie w temat

Network Marketing w Europie Zachodniej pojawił się na początku lat 70. ubiegłego stulecia (w Polsce to początek lat 90.). To znaczy, że jest tu obecny około 50 lat. Przez te lata, miliony ludzi zetknęły się z przedstawicielami tego biznesu, lub zaczęły używać produktów.

Przez ten czas na rynku pojawiło się wiele firm NM. Niektóre z nich wyrosły do dużych rozmiarów, a niektóre dawno się wycofały. Czyli nie mamy do czynienia z czymś nowym i niezrozumiałym, tylko z systemem biznesowym starym i dobrze osadzonym na rynku. A jednak ciągle pojawiają się nieporozumienia związane z tą branżą. I ciągle krążą diametralnie różne opinie dotyczące Network Marketingu. Przypomina mi to trochę potoczne opinie dotyczące blondynek i brunetek.

Na wschodzie Europy pojawił się oficjalnie po roku 2000. Wcześniej rynki te były nieoficjalnie penetrowane przez osoby z NM z zachodniej Europy. Polegało to na tworzeniu niezarejestrowanych struktur sprzedażowych i na przemycaniu przez granicę produktów – co pozostawiło ślad w pamięci i świadomości rynku wschodniego do dzisiaj. W tej chwili praktycznie wszystkie firmy obecne w Europie operują również na terenie Rosji i Ukrainy. Zdarzają się również firmy azjatyckie obecne na rynku wschodnim i na razie nieznane w Europie.

Tak wygląda sytuacja od strony historii.

 

Słów kilka na temat różnic

Rynki europejskie i wschodnie różnią się i potencjałem i mentalnością i podejściem do tematu NM.

Rynki unii europejskiej, to ludzie żyjący w przyzwoitych warunkach, niepamiętający widma głodu, który może zajrzeć w oczy z powodu całkowitego braku pieniędzy. Żyje nam się tutaj spokojnie, nie musimy walczyć o przetrwanie. Sytuacja przypomina żabę siedzącą sennie w ciepłej wodzie. Takie cieplarniane warunki prowokują pojawianie się rozleniwienia i – co gorsza – nie wywołują wzrostu ambicji. Jest po prostu nieźle.

Co to znaczy dla branży NM? Tylko tyle, że ludzie napędzani wygodą, nie chcą zajmować się niczym dodatkowo. Wybierają pozycję klienta i robią zakupy w biznesach NM, ale bez ciągotek biznesowych.
Oczywiście nie dotyczy to wszystkich osób, ale skutecznie spowalnia rozwój biznesu. To już nie są szalone lata 90.

Poprawia ten potencjał nowoczesne podejście młodych osób, które słusznie widzą rozwój biznesu w przestrzeni online i zaczynają tu budować swoje firmy. To oni zapewniają wzrost biznesu NM w Europie.

Rynki wschodnie, to inna sprawa. Sankcje nałożone na Rosję, poważnie zachwiały jej gospodarką. Ludzie nie czują się bezpieczni finansowo. Ludzie szukają dodatkowego źródła dochodu. Rodzi to wymuszony sytuacją wzrost ambicji – to ciekawe zjawisko. Ponieważ nie ma dużego wyboru, ludzie zerkają na NM. Pojawiają się co chwila nowe firmy, obroty rosną szybko.

Jest tu jednak pewien problem. Po pierwsze, nie stworzono do tej pory jasnego systemu prawnego ogarniającego zasady działania takich firm. Funkcjonuje na rynku dużo para biznesów – firm niepokojąco przypominających piramidy finansowe.

Po drugie, ludzie pamiętają te nieoficjalne wejścia w rynek starych firm. Często kończyło się to tym, że ktoś zostawał bez pieniędzy i bez produktów, bo te zatrzymywali celnicy przy próbach nielegalnego wwozu. Z jednej więc strony wszyscy szukają dodatkowych pieniędzy, z drugiej strony, opinia o Network Marketingu jest kiepska.

A pomimo tego, rynek NM rozwija się tu dynamicznie. Liczby, które widzę w statystykach, są dużo ciekawsze od liczb europejskich.

Przyglądając się rynkom wschodnio- i zachodnioeuropejskim można dojść do wniosku, że nie wiemy nic. To, co w jednym kraju działa, nie działa jednocześnie w innym.

 

Źle to, czy dobrze? To nie ma znaczenia. To stan na dzisiaj, nie wiadomo, co będzie jutro. Dobry pomysł jest tylko jeden. Trzeba działać, nie patrząc na nic. Trzeba budować biznes naokoło świata. Tworzyć struktury łączące różne rynki i wykorzystywać pozytywy każdego z nich.

Więc: jeżeli chcesz budować biznes NM, zwiąż się z firmą, która ma plany i strategię globalną. Wtedy nie będziesz uzależniony od specyfiki jednego rynku. A to o to chodzi!