fbpx

Jakże my czasem nie doceniamy tego, że mamy sponsora, on ma swojego itd.

Uważamy, że to całkiem naturalne. Przecież wchodząc do MLM podpisujemy się pod kogoś podpisanego pod kogoś. Jest nad nami linia rekomendacji.

To oczywiste.

Nieoczywiste jest to, do czego ta linia jest nam potrzebna i dlaczego nazywamy ją „linią życia”. Czy to znaczy, że bez niej umrzemy?

Nie, nie umrzemy, ale nasz biznes będzie przechodzić turbulencje podobne do sytuacji dzieci z niepełnych rodzin.

W sytuacji, gdy samotna matka wychowuje jedno lub kilkoro dzieci, nie mając przy tym wsparcia rodziców, dziadków, wujków, czyli swojej rodziny, pojawiają się często problemy wychowawcze. Dzieci potrzebują wsparcia, akceptacji i wzoru nie tylko od matki. W każdej rodzinie potrzebny jest autorytet. Gdy tego nie ma, dzieci podatne są na wpływy zewnętrzne podwórkowo-towarzyskie, a te są najczęściej negatywne.

Nie ma co wchodzić w temat – możesz sobie o tym poczytać w wypowiedziach fachowców.

A co dzieje się w Twoim biznesie, gdy nie masz sponsora?

Masz go np. w innym kraju i jesteś w Polsce sam?

Albo firma dopiero startuje i jesteś pierwszy?

Albo masz go, tylko pokłóciliście się i nie macie ze sobą żadnego kontaktu?

I co wtedy?

Wtedy rozumiesz sens porzekadła – „nie można być prorokiem we własnym kraju”. Odkrywasz nagle, że Twoi partnerzy nie słuchają Twoich podpowiedzi. Nie gracie jednym systemem, tylko każdy ma swoje pomysły.

Przez jakiś czas pracujesz z nimi, starasz się im wytłumaczyć zasady, ale przecież nikt nie może zedyfikować Ciebie przed nimi. Tak jak nikt nie powie dzieciom samotnej matki – słuchajcie jej, bo jest wspaniała i kocha was i ma rację.

Wyobraź sobie – budujesz nogę sam.

Startujesz ludzi, budujesz głębokość pod nimi. Twoi ludzie zaczynają zarabiać i obrastają w piórka. Teraz to orły. Zapominają, kto ich karmił i opiekował się nimi, gdy jeszcze pełzali.

To nie problem do momentu, w którym kierowani poczuciem własnej wspaniałości, zaczynają wymyślać nowe własne systemy (zapominając, że są w Twoim biznesie, a nie odwrotnie) i przeciągać ludzi do swojej nowej strategii.

Posłuchaj – po 60 latach MLM i milionach ludzi wymyślających wszelkie możliwe skróty nikt już niczego nowego nie wymyśli.  A już na pewno nie zrobi tego zadartonosy młokos, zarabiający parę tysięcy miesięcznie – ale on tego nie rozumie.

Rozwala taki mądraliński biznes swój i innych osób. Potem chowa się albo przenosi do innej firmy. Ty nic na to nie poradzisz – jesteś jak samotna matka.

Co innego, gdy jesteś częścią silnej linii sponsorowania sklejonej jednym systemem, jedną strategią i jednym celem. W takim biznesie działają zasady edyfikacji. Wiadomo, kto jest mentorem, kto odpowiada za strategię i to nie podlega dyskusji.

W zespołowej strategii partner, który zapadł na chorobę wielkiej gwiazdy dość szybko trafia na dywanik do Upline i dostaje darmowe konsultacje przypominające mu zasady współpracy. To nie zawsze są miłe rozmowy. Sens ich jest jeden – nie rozwalaj nam biznesu. Nie podobają Ci się zasady i kodeks etyczny – proszę bardzo rób sobie zakupy i nie ruszaj naszych partnerów. Nie podoba Ci się takie rozwiązanie – do widzenia. Twarde? Tak – ale chroniące biznes.

Widziałem na własne oczy liderów z odpałem wielkości i nieomylności, którzy tracili biznesy prowadząc swoich ludzi na manowce. Najczęściej to wydarzało się w niepełnych rodzinach biznesowych – nie było Upline na miejscu, nie było strategii zespołowej.

O czym to ja?

O prostej praktycznej strategii – trzymaj się Twojej linii rekomendacji. Bądź w stałym kontakcie ze swoimi Upline, bądź z nimi kompatybilny. To dla Ciebie linia życia. To pozwoli Ci rosnąć szybciej i unikać problemów lub rozwiązywać je łatwo. To daje przykład Twoim ludziom. Ty trzymasz się Twoich Upline, Twoi ludzie trzymają się Ciebie.

Razem tworzycie pełnowartościową wielopokoleniową rodzinę biznesową z tradycjami, wartościami, planami na przyszłość.

Jesteście nie do zatrzymania.

Tego Ci życzę.